Książkowo

     Przyszedł w końcu taki dzień, że zabrakło mi trochę „polskości” w moim nowym, francuskim życiu. Owszem, nie brakuje mi wielu rzeczy, ale jednak jakiś mały sentyment obudził się w mojej słowiańskiej duszy i zaczął dawać o sobie znać. Na pewno nie tęsknię za zimnem, niskimi temperaturami i kapryśną pogodą; nie brakuje mi również nieuprzejmości w urzędach, komunikacji miejskiej czy w sklepach (we Francji większość ludzi pracujących w sprzedaży i obsłudze klienta, to niezwykle sympatyczne osoby). Nie brakuje mi również kiepskich dróg, spóźnionych, zatłoczonych pociągów i ciągłego narzekania na wszystko po kolei. Tęsknię natomiast za Warszawą, za magicznymi miejscami, za smakiem kawy z ulubionej kawiarni (kawa we Francji nie powala mnie na kolana niestety…), za piernikami toruńskimi, za pierogami z kapustą i grzybami i za ptasim mleczkiem.

Oprócz tęsknoty za polskimi pysznościami mam ogromny sentyment do swoich małych, drobnych rytuałów, których kontynuowanie we Francji nie jest możliwe. Pamiętam jak każdego prawie miesiąca, tuż po otrzymaniu wypłaty biegłam do empiku w poszukiwaniu nowości książkowych. Coraz mocniej doskwiera mi na francuskiej ziemi brak takiego bezpośredniego kontaktu z polskimi księgarniami. Niby nic, a jednak trochę smutno, że nie mogę powłóczyć się między półkami pełnymi ciekawych opowieści, historii zmyślonych lub napisanych przez życie. Wiele bym dała aby móc przenieść się teraz do ukochanego empiku na Marszałkowskiej i napawać oczy kolorowymi okładkami, poczuć zapach świeżego papieru, wertować kartka po kartce nowe, ciekawe „zdobycze”.

Zdjęcie z google images

W naszym Chalon polskiej księgarni nie uświadczysz, a mój poziom znajomości francuskiego niestety nie pozwala mi na swobodne czytanie w tym języku. Zdarza mi się jednak wpaść na dłuższą chwilę do jednej z sieci księgarni francuskich, którą jest Gibert & Jospeh. Podobnie jak w naszym polskim empiku oprócz książek można znaleźć tu płyty CD, filmy na DVD, artykuły papiernicze i drobne upominki. Chociaż przez chwilę mogę się dzięki temu poczuć jak w ulubionej księgarni i z niekrytą ciekawością przeglądać francuskie wydania.

Za każdym razem kiedy jestem w Polsce zostawiam sobie spore miejsce w walizce na kilka ciekawych książek. Niestety wielu z nich nie udało mi się jeszcze zabrać, a przeglądając polskie strony internetowe natrafiam na kolejne ciekawe pozycje i nowości, które natychmiast chciałabym mieć w swojej domowej bibliotece. Następny wyjazd do ojczyzny mamy zaplanowany na kwiecień, a więc jestem już nastawiona na to, iż pół walizki zajmą mi nowości wydawnicze zakupione w naszym pięknym kraju nad Wisłą :)

Zdarzyło mi się niestety tylko raz odkąd mieszkam we Francji zamówić książkę przez internet. Dlaczego tylko ten jeden, jedyny raz? Powód bardzo prozaiczny i oczywisty: koszt wysyłki, który okazał się wyższy od samej wartości zamawianego przedmiotu.

A tak w ogóle, to doszłam ostatnio do wniosku, że o wiele większą frajdę sprawia mi kupowanie książek (i oczywiście ich czytanie :), niż buszowanie po sklepach z ciuchami, czy kosmetykami. Dziwne? Dla mnie nic w tym niezwykłego. Chwile z ciekawą powieścią, wciągającą historią dają mi o wiele więcej radości niż nowa bluzka czy krem do twarzy.
Miłego, jesiennego wieczoru :*

Reklamy

10 myśli nt. „Książkowo

  1. Ja czesto kupuje ksiazki w polskiej ksiegarni internetowej w Niemczech (moja ulubiona to slowianin.de). Ksiazka jest odrobine drozsza ale przesylka jest niedroga:) Choc nei zastapi to ksiegarni prawdziwej, to jednak pozwala nacieszyc sie naszym ojczystym jezykiem:) Moze znajdziesz polskie ksiazki na amazon.fr?

    Polubienie

  2. Ja coraz więcej książek kupuje w wersji audio (audioteka.pl) i w wersji ebook. Zainstalowałam sobie kindla na komórce i komputerze i audioteke na komórce.
    Pozwala mi to mieć sporo książek ze sobą (a dużo czasu spędzam na podróżach, tzn w TG i samolotach). Dlaczego zaczęłam stosować podobna strategie? Dlatego, ze nie mam już gdzie trzymać książek w wersji papierowej.
    Przez lata kupowałam polskie książki w przerażających mnie obecnie ilościach. Tak jakby fakt, ze byłam za granica usprawiedliwiał wszelkie ilościowe ekstrawagancje. Teraz staram się kupować mniej, a więcej pożyczać. Zatrzymuje raczej tylko ulubione książki. Ciągle mam ich o wiele za dużo. Natomiast są tez książki na jedno przeczytanie i te „puszczam w świat”. Odkryłam bookcrossing. Sama zostawiam książki, których już nie potrzebuje. Sama tez odkryłam wiele nowych rzeczy dzięki bookcrossingowi . Niektóre zatrzymałam, inne po przeczytaniu puściłam dalej.
    Mam teraz szczytny cel zmniejszenia mojej biblioteki. Idzie mi to powoli, ale idzie.
    Niestety gdy jestem w Warszawie, mimo wszelkich obietnic, idę jak zaczarowana do empiku w Arkadii lub na Marszałkowskiej … No i nie ma siły , wracam potem z 10-15toma nowymi książkami. Musze się zastanowić, może warto by opracować jakiś system wymiany …? Jeśli będziesz wybierać się kiedyś do Paryża i uda się nam uskutecznić jakąś wymianę książek… Niestety wysyłanie poczta nie jest opłacalne…
    Pozdrawiam serdecznie bratnią czytelniczą duszę))
    Nika
    PS O czytanie po francusku nie martw się. Zaczniesz sama z siebie. Może na początek kup sobie jakaś powieść Musso, Levy'ego czy innego poczytnego autora po polsku i po francusku. Przeczytaj najpierw po polsku, a potem spróbuj po francusku… ze słownikiem

    Polubienie

  3. Witam serdecznie Niko! Bardzo ucieszył mnie Twój komentarz :) Raduje moje serce świadomość, że ludzie dziś w tak zabieganym świecie czytają, znajdują na to czas i ochotę (w dobie internetu, tabletów i innych „wynalazków” łatwo się zagubić w rzeczywistości). Mnie ebooki i książki w wersji audio nie przypadły do gustu przede wszystkim ze względu na zmęczenie wzorku. Owszem, czytanie pojedynczych artykułów z ekranu komputera jest ok, ale świadomość, że miałabym spędzić kilka godzin czytają książkę od razu mnie dyskwalifikuje… Marzy mi się ogromna, prywatna biblioteka (najlepiej całe pomieszczenia tylko na książki), a więc póki co będę inwestować w wydania papierowe :)
    Jakbym wybierała się do Paryża, to oczywiście dam znać – wymiana jak najbardziej i chętnie.
    PS Co do książek w języku francuskim, to kupiłam ostatnio „Cień wiatru” i zaczynam się do niego przymierzać ;)

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za rady :)

    Polubienie

  4. Ksiazki to moj temat przewodni jak wracam do Pl. Rodzice za kazdym razem chca zeby wydala moje tomiszcza a ja sie buntuje i staram sie upchac w ich biblioteczce. Obecnie czytam w wiekszosci po angielsku i po francusku, ale wciaz jednak to nie jest to co czytanie po polsku. Zawsze brak jakiegos slowka wybije z rytmu nie mowiac juz o tym, ze czasem sie lapie na tym, ze zamiast sledzic fabule po cichu cwicze sobie wymowe francuska. Wymiana moglaby byc fajna alternatywa, szkoda, ze ja juz nie we Francji, a na belgijskich frytkach…

    pozdrawiam z deszczowej Brukseli!

    Polubienie

  5. Też tęsknię! Zawsze kupuję kilka książek, kiedy jestem w Polsce, czasem zamawiam przez internet. Kawa we Francji też mnie nie zachwyca, szczególnie, kiedy kelner/ka obleje nią filiżankę. Filiżanki są za małe i nie można zbyt długo posiedzieć w kawiarni, np w Chalon, które dość często odwiedzam :-) Mieszkam w okolicach Montceau les Mines, pozdrawiam Sąsiadkę ;-)

    Polubienie

  6. Dopiero teraz tu zajrzalam ponownie od czasu mego poprzedniego komentarza. Wymiana moglaby byc calkiem realna, jesli jestes w Brukseli, bo ja co tydzien kraze miedzy Bruksela gdzie pracuje a Paryzem i Roussillon (gdzie mam dzieci i meza).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s