Nowości książkowe w mojej biblioteczce

    Obiecywałam już sobie, że nie będę zamawiać książek z Polski bo koszt przesyłki w dużej mierze zniechęca do wirtualnego buszowania po księgarniach. Nie mogłam się jednak powstrzymać i oczywiście zamówiłam kilka pozycji w empiku. Póki co przeczytałam będąc w górach dwie książki, ale z całą pewnością mogę je Wam polecić. Nawiasem mówiąc pisałam nawet maila do wydawnictwa z pytaniem, kiedy mogę się spodziewać wydania trzeciej książki z serii w języku polskim. Pani z obsługi klienta odpisała bardzo szybko, że nowość ukaże się jeszcze w tym roku, co z jednej strony mnie bardzo ucieszyło, a z drugiej zasmuciło bo przecież mamy dopiero luty, a książka może być wydana np. w listopadzie! Czekam jednak cierpliwie i jestem pewna, że się nie zawiodę.

A o jakich książkach mówię? Oczywiście o powieściach Karen Wheeler i jej życiu na francuskiej wsi. Kobieta sukcesu rzuca dostatnie życie w Londynie i przenosi się do małego domku gdzieś w okolicach La Rochelle (okolice, to może za dużo powiedziane, ale w każdym razie gdzieś w regionach zachodniej Francji). Książki pani Wheeler wciągają od pierwszych zdań i nie pozwalają oderwać się od lektury! Czytając historię angielskiej dziennikarki modowej nie raz się uśmiałam, by po kilku kolejnych stronach poczuć fale wzruszenia :) Muszę jednak przyznać, że pozazdrościłam Karen Wheeler tak bogatego życia towarzyskiego mimo, iż przeniosła się do malutkiej wsi, gdzieś na końcu Francji. Autorka niewątpliwie miała wielkie szczęście do ludzi i miłych zbiegów okoliczności. Jest to historia trochę bajkowa i niewiele kobiet mogłoby sobie pozwolić na takie życie, ale jednak: czyta się z zapartym tchem, a więc każdemu polecam na długie, zimowe wieczory w towarzystwie gorącej herbaty z miodem. W Polsce wydano jak na razie „Sam urok” i „Samą słodycz”, lecz tak jak pisałam w przygotowaniu jest trzecia książka autorki, na którą czekam z niecierpliwością.

Zamawiając książki w empiku stwierdziłam, że nie poprzestanę na dwóch pozycjach, a więc skusiłam się również na „Delikatność” Davida Foenkinos’a, „Pewnego dnia” Emily Giffin i „Lunch w Paryżu” Elizabeth Bard. Już po dokonaniu zamówienia zauważyłam w sieci inne ciekawe pozycje, które chciałabym przeczytać, ale nie chcąc płacić kolejnych 60 złotych za przesyłkę postanowiłam poczekać do kwietnia, kiedy to będę w Polsce i osobiście wybiorę się na buszowanie po księgarniach.

A Wy co aktualnie czytacie? Może polecicie mi jakieś ciekawe tytuły? Po książkach Karen Wheeler mam teraz ogromny apetyt na pozycje tego typu, czyli opowieści ludzi, którzy porzucili swoje dotychczasowe życie i postanowili przenieść się do Francji. Czekam na Wasze propozycje :)

Advertisements

20 myśli nt. „Nowości książkowe w mojej biblioteczce

  1. Ja kilka dni temu zaopatrzyłam się w Delikatność po francusku. Do tej pory po francusku czytałam tylko książki dla dzieci, także to będzie moja pierwsza poważniejsza pozycja ;) Przeczytałam kilka stron i zapowiada się nieźle!

    Lubię to

  2. Ładną mamy dziewczyny synchronizację:) Ja właśnie kończę po francusku „Les souvenirs” Foenkinosa. Na stoliku nocnym czekają już „Nos separations”. A wszystko zaczęło się oczywiście od filmu „Delicatesse” (książka w planach, muszę tylko złapać trochę dystansu, bo film oglądałam stosunkowo niedawno). Ina myślę, że będzie Ci się dobrze czytało. Foenkinos pisze dość prostym językiem, co nie ujmuje niczego książce. O Pani Wheeler nie słyszałam, ale widząc z Twojego opisu Madeleine będę musiała się nią zainteresować. Pozdrawiam :)

    Lubię to

  3. Jeszcze filmu nie widziałam, ale muszę przyznać, że to właśnie plakat z Audrey Tautou przykuł moją uwagę i z tego względu zainteresowałam się książką. Czytać będę jednak po polsku. Pozdrawiam :)

    Lubię to

  4. Hm, hm, jeśli chodzi o francuski klimat, to ja ostatnio czytałam tylko „Klaudynę w Paryżu”, ale to chyba nie do końca ten typ opowieści, na który masz ochotę ;) Niemniej to sympatyczna książeczka :)

    A co do problemu ze sprowadzaniem książek z Polski to polecam zainwestować w czytnik ebooków :) Wydatek na jeden raz, a potem można dużo taniej i szybciej zaopatrywać się w dowolne książki :)

    Lubię to

  5. Ja polecam ksiazki Petera Mayle, zwlaszcza „Rok w Prowansji” (na bazie ktorej powstal film) oraz zbior opiwiadan przy ktorych pekalam ze smiechu „Zawsze Prowansja”. Czuc prowansalskie cieplo, pachnie wysmienicie kuchnia, ale uwaga, zapominamy o bozym swiecie, tak wciaga :)

    Lubię to

  6. Kolezanka z racji tego,ze mieszkam w Paryzu zrobila mi ostatnio prezent z ksiazka ” Podroz do miasta swiatel – Roza z Wolskich ” Malgorzaty Gutowskiej -Adamczyk. Fajna ksiazka, ktora czyta sie jednym tchem..To drugi tom serii,ale nie trzeba czytac po kolei.Pierwszy tom Rose de Vallenord i podobno jest juz trzeci.Jest to interesujaca fikcja,ale mozna duzo dowiedziec sie o Paryzu XIX wieku…Polecam!!!

    Oczywiscie wszystkie serie Stephen Clark ” Merde rok w Paryzu ” i dalsze sa swietne

    Na pewno spokojnie mozesz zaczac juz czytac po francusku wydania tzw kieszonkowe.Swetny trening jezykowy

    Lubię to

  7. Rzeczywiście „Klaudyna w Paryżu”, to zupełnie inny typ książek, ale myślę, że również jest interesująca pozycja.

    Co do czytników ebooków itp., to niestety nie lubię czytać książek w sieci ani na ekranie. Męczę się i to zdecydowanie nie dla mnie. Nie ma to jak prawdziwa, pachnąca drukiem i szeleszcząca pod palcami książka :)

    Lubię to

  8. Margito, super, bardzo dziękuję za polecenie w/w książek :) Teraz już nie pozostaje nic innego jak się w nie wyposażyć i czytać :)

    Po francusku zaczynam małymi krokami, ale dość szybko się jeszcze „męczę” ;) Za jakiś czas na pewno będę czytać dużo więcej w tym pięknym języku.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    Lubię to

  9. No wiadomo, że prawdziwa książka jest przyjemna :) Ale czytnik (a nie tablet!) wcale nie męczy oczu, nie świeci, wygląda jak papier, a przy tym ma sporo wygodnych opcji, których nie ma zwykła książka :) Ja teraz już nie wyobrażam sobie życia bez mojego kindelka, zwłaszcza gdy mam go ze sobą wozić w torebce zamiast grubego tomiszcza :)

    Lubię to

  10. Ja też kiedyś myślałam, że książka na jakimś elektronicznym wynalazku to nie książka :) Aż w końcu częste podróże i długie dojazdy zmusiły mnie do zakupu ebooka… Nie żałuję :) Przeczytałam już na nim dziesiątki książek i tak jak mówi aulnay – ebook nie męczy oczu, wygląda jak papier i bardzo łatwo można się do niego przyzwyczaić. Polecam :)

    Lubię to

  11. Aulnay i Ina – skoro tak polecacie, to chyba muszę poszukać jakiejś najbliższej okazji i poprosić męża o sprezentowanie mi takowego czytnika. Dziękuję Wam bardzo za porady w sprawie ebook'a – zawsze fajnie jak ktoś powie co i jak ;) Pozdrawiam Was serdecznie

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s