Weekend w Strasbourgu

    Kilka tygodni temu postanowiliśmy wybrać się na weekend do stolicy Alzacji. Główną okazją i przyczyną naszego wyjazdu były moje 30. urodziny (tak, tak wiem: jestem już stara ;) Chciałam jakoś uczcić ten wyjątkowy dzień i na początku braliśmy pod uwagę wypad do Paryża, ale odległość i fakt, że już tam byliśmy kilkakrotnie sprawiły, iż stanęło na pomyśle o wyjeździe do Strasbourga.
Stolica Alzacji, to dość spore miasto jak na francuskie realia (mieszka tam ponad 270 tysięcy osób). Strasbourg urzekł nas przepiękną architekturą, malowniczą starówką i dobrą kuchnią. Nie jest to jednak miasto typowo „francuskie”, co widać na każdym kroku. Myślę, że wiele osób zgodzi się, że stolica Alzacji bardziej przypomina niemieckie miasteczko, niż francuską ziemię. Różnic między Strasbourgiem, a innymi miastami w kraju nad Sekwaną jest kilka, a przede wszystkim zupełnie inna kuchnia, czyli dużo kiszonej kapusty, tłuste kiełbasy, piwo – to wszystko jest właśnie w takim niemieckim klimacie. Poza tym restauracje w stolicy Alzacji są otwarte praktycznie od rana do nocy, bez żadnych przerw, czego nie uświadczysz w innych miastach we Francji gdzie posiłek można skonsumować między 12:00 a 14:00, a później między 19:00 a 21:00 (mniej więcej tak to wygląda np. w Paryżu, w Lyonie, czy w innych większych/ mniejszych miejscowościach).
Strasbourg, to miasto pełne turystów, stąd też chyba mało sympatyczne podejście do klientów w tutejszych kioskach i sklepach z pamiątkami. Rozumiem jak najbardziej zmęczenie coraz to nowymi zwiedzającymi, ale z drugiej strony z tak obcesowym traktowaniem klientów nie spotkałam się we Francji nigdzie (no oczywiście oprócz Paryża – tamtejsi kelnerzy i sprzedawcy słyną wręcz ze swojej „niesympatyczności”).
Jedyne co nam się nie za bardzo udało podczas weekendu w stolicy Alzacji, to pogoda… Praktycznie cały czas padał deszcz i przemokliśmy do suchej nitki! Tak, czy siak wyjazd był świetny, co mam nadzieję oddadzą zdjęcia choć w maleńkim stopniu. Od razu przepraszam za ich jakość: pochmurne, deszczowe niebo niezbyt sprzyja pięknym fotografiom…
Będąc w Strasbourgu koniecznie musicie spróbować flammekuehce, czyli tradycyjnego alzackiego dania, które składa się z chrupkiego ciasta prosto z pieca, śmietany, boczku i cebuli. Dla wszystkich wielbicieli takich dość „ciężkich” smaków polecam ten regionalny przysmak. Poza tym warto skusić się na kiszoną kapustę i lampkę lokalnego, alzackiego wina (nie jest najlepsze we Francji, ale generalnie bardzo smaczne). Lokalna kuchnia należy do raczej ciężkostrawnych i na pewno nie jest dietetyczna, ale będąc w Strasbourgu byłoby wręcz grzechem nie skusić się na tutejsze przysmaki :)
Miłego weekendu!
Źródło mapy: Google Maps
Kamienice, które mnie urzekły :)
Ulica, gdzie znajdował się nasz hotel
Nasz hotel
Stare miasto w Strasbourgu
Katedra Najświętszej Marii Panny
Dworzec kolejowy w Strasbourgu
Okolice dworca
Dworzec od środka
Petite France
Budynek liceum – prawda, że przepiękny?
Parlament Europejski
Reklamy

8 myśli nt. „Weekend w Strasbourgu

  1. Rzeczywiście pogoda Wam się nie udała, szkoda, teraz jest tutaj przepięknie! Co do niemiłych sprzedawców to chyba mieliście pecha, ja jeszcze nigdy się z takimi nie spotkałam oprowadzając moich gości po Strasbourgu, wręcz przeciwnie, zdarzali się nawet tacy, którzy chwalili się, że coś tam po polsku potrafią ;)
    moim zdaniem białe alzackie wina są jednymi z najlepszych we Francji, pod warunkiem, że się lubi wina półsłodkie :D
    A to liceum, to ze znajomymi nazywamy szkołą Harrego Pottera, kiedyś nawet pozwiedzałam je od środka, ale niestety tam już robiło gorsze wrażenie…
    A jakieś muzeum udało Wam się zobaczyć? Podobał Wam się zegar astronomiczny w katedrze? (na mnie największe wrażenie przy pierwszej wizycie w Stras, zrobiła właśnie katedra i ten zegar)

    Polubienie

  2. Takt, pogoda zmienia niesamowicie to miasto. W dwa tygodnie temu bylam tam sluzbowo i przez dwa swiecilo piekne slonce. Ludzie wylegli na ulice, wszedzie pelno studentow, te wszystkie miejsca powinniscei raz jeszcze raz odwiedzic przy ladnej pogodzie, nie poznasz ich. Zgadzam sie z Mme Coccinelle, ze ich biale wina sa jednymi z najlepszych nie tylko we Francji.. Osobiscie nie spotkalam tam jeszcze niesympatycznych sprzedawcow czy kelnerow, a bylam tam juz 5 razy sluzbowo po pare dni i raz prywatnie, wiec w sumie miesiac sie zbierze :) Chyba mieiscie pecha, moze to brak slonca tak na nich wplynal ?
    Pozdrawiam Nika
    PS Jutro znow tam jade na pare dni i mam nadzieje, ze bedzie slonecznie jak zapowiadaja :)

    Polubienie

  3. W Strasbourgu byłam rok temu, tylko przelotem, podczas powrotu z Polski. Miasto mi się spodobało, szczególnie Petit France, ze swoimi kanałami. Trafiliśmy na lepsza pogodę. Nie było słonecznie, ale przynajmniej nie padało.

    Polubienie

  4. Niestety pogoda spłatała nam niezłego figla i kompletnie nam się nie udała… Na pewno w przyszłości wrócimy do Strasbourga, może jakoś bliżej lata, albo wczesną jesienią.
    Co do win, to osobiście jestem fanką tych z Burgundii, ale te z Alzacji, które próbowaliśmy również nam smakowały ;)
    Niestety mieliśmy niecałe dwa dni na zwiedzanie miasta i nie planowaliśmy nawet wejścia do żadnego muzeum. Następnym razem na pewno się na to skusimy.
    A katedra zrobiła na mnie ogromne wrażenie, szczególnie w środku: mroczna, majestatyczna, ale dzięki temu właśnie taka piękna. Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

  5. Na pewno wrócimy do Strasbourga i mam nadzieję, że trafimy na bardziej sprzyjające warunki meteo ;) Miłego pobytu w Alzacji (dobrze zrozumiałam, że się tam właśnie wybierasz?). Pozdrowienia ze słonecznego Pontarlier!

    Polubienie

  6. Tak, tak Petite France jest prześliczne i bardzo nam się tam również podobało ;) Mam nadzieję, że uda nam się wrócić do Strasbourga przy lepszej pogodzie w przyszłości. Pozdrowienia :)

    Polubienie

  7. byłam w starsbourgu późną wiosną zeszłego roku i pamiętam, że jedyne, co mi się tam nie podobało to budynek parlamentu. zakochałam się w tym mieście na zabój, mieszkaliśmy na starówce, tuż przy kanale, w tej części, w której zaczyna się petite france właśnie… było przepięknie.

    ale pamiętam doskonale, że z jednej restauracji zostaliśmy grzecznie wyproszeni – oczywiście nie z miejsca, dano nam czas – bo poszliśmy na kolację dość późno, po 22, i jak to zwykle z francuskimi kolacjami bywa, spędziliśmy nad nią sporo czasu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s