Wspomnienia z sierpniowych wakacji

     Wszystko co dobre, szybko się niestety kończy. Mój ostatni pobyt w Polsce był dość długi, gdyż w kochanej ojczyźnie spędziłam lekko ponad miesiąc. Jak zwykle czuję jednak niedosyt i w głowie wyliczam rzeczy, których nie zdążyłam zrobić, znajomych, z którymi nie udało mi się spotkać i miejsca, których nie starczyło mi czasu zobaczyć. No nic, pocieszam się faktem, iż do Polski będę wracać systematycznie co jakiś czas, a więc może kiedyś uda mi się wykonać 100% zaplanowanej normy ;)
Większość czasu spędziłam na rodzimym Podlasiu, udało mi się jednak zawitać do Warszawy oraz odwiedzić Trójmiasto. Nie wiem jak wygląda to u innych emigrantek, ale ja im dłużej mieszkam we Francji, tym częściej myślę o Polsce. Spotkałam się nawet z opiniami, że ją gloryfikuję, a w szczególności Warszawę… Może coś w tym jest, że po prostu wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma, a może ja po prostu kocham swój rodzinny kraj? Cóż złego jest w miłości do swoich korzeni, do piękna pędzącej stolicy i urokliwych krajobrazów Podlasia? Cóż niestosownego jest w zachwycie nad gdańską starówką, czy urokiem zimnego wybrzeża? Myślę, że to właśnie Polacy mieszkający na co dzień w Polsce nie doceniają piękna i wyjątkowości swego kraju, a ja – jako gość widzę i dostrzegam drobne szczegóły, które dla stałych mieszkańców są po prostu oczywiste i niewiele znaczące. Może robię się trochę sentymentalna z wiekiem? Może… ;)
Zapraszam Was dziś na małą wycieczkę po Warszawie i Gdańsku.
W stolicy zawitałam do Muzeum Fryderyka Chopina i Muzeum Historii Żydów Polskich. Pierwsze z nich polecam każdemu, kto choć trochę interesuję się naszym najsłynniejszym kompozytorem. W budynku obok muzeum znajduje się urokliwa kawiarnia oraz całkiem duży sklep z pamiątkami. Zaopatrzyliśmy się ta w drobne upominki dla francuskiej rodziny, jak również płyty CD dla nas – jak ja się cieszę, że mój mąż kocha Chopina tak samo jak ja :)
Muzeum Historii Żydów Polskich natomiast polecam odwiedzić w październiku bądź listopadzie, gdyż wystawa główna zostanie dopiero wtedy całkowicie zmontowana i oddana zwiedzającym.Sam budynek robi już jednak wielkie wrażenie, a i dwie wystawy czasowe, które miałam okazje zobaczyć również są warte uwagi.
Dzięki mojej przyjaciółce jeszcze ze szkoły podstawowej, Kasi, odkryłam całkiem sympatyczną knajpę w stolicy, a mianowicie Aioli na ul. Świętokrzyskiej. Dość ciężko tam o stolik, nawet na początku tygodnia, ale my miałyśmy szczęście i udało nam się dostać miejsca bez rezerwacji. Aioli wbrew pozorom nie jest moim zdaniem „lanserską” knajpą, ale fajną i klimatyczną restauracją ze świetną kuchnią. Porcje są spore, smaczne i jak na warszawskie realia – cenowo całkiem przystępne. Obsługa kelnerska też bez zarzutu – byłam dwa razy i nie mam naprawdę praktycznie żadnych zastrzeżeń. Jedyny minus, to lokalizacja – przy Świętokrzyskiej nadal trwają prace nad II linią metra, a więc jest dość głośno i brudno – nie ma więc mowy o ogródku. Jakbyście kiedyś jednak zastanawiali się gdzie smacznie zjeść w Warszawie w ciekawym wnętrzu, to polecam Aioli.
Kolejny post będzie dotyczył wizyty w Białostockim Muzeum Wsi – brzmi nudno? Sama byłam zaskoczona kiedy i jak minęły trzy godziny zwiedzania z przesympatyczną i kompetentną panią przewodnik. Tak więc miłego wieczoru i do następnego wpisu!
PS Jakość niektórych zdjęć może być nie do końca „profesjonalna”, gdyż były robione telefonem.
Gdańsk, Stare Miasto

Gdańsk, Stare Miasto

Widok na Stare Miasto w Gdańsku z wnętrza gondoli diabelskiego młynu

Tego „pana” chyba nikomu nie trzeba przedstawiać ;)

Krakowskie Przedmieście, Warszawa

Aioli, ul. Świętokrzyska, Warszawa

Muzeum Fryderyka Chopina

Reklamy

4 myśli nt. „Wspomnienia z sierpniowych wakacji

  1. Ja jestem dopiero miesiąc na emigracji, a oglądanie twoich zdjęć przyprawia mnie o szklanki w oczach. Uwielbiam Trojmiasto! Gdybym kiedys mogla wybrac gdzie mieszkac, wybralabym Gdynie… co do Warszawy – robilam do niej podchody kilka razy, nigdy mnie nie zachwyciła… ale teraz z perspektywy czasu i wspomnien, uwazam, ze jest naprawde warta odwiedzenia. Twoje zdjecia przypominaja mi miejsca, w ktorych bylam :) Ahh Polska…. mój kraj…. taki piękny…

    Polubienie

  2. Warszawa jest dość specyficzna i ja również jej nie lubiłam przez jakieś 2 lata po przeprowadzce z Białegostoku. Zaczęłam się z nią później „oswajać”, poznawać ją, a później ją pokochałam całym sercem! Z Warszawą bywa różnie i jest to miłość dość specyficzna, ale na całe życie :) Dziś mogę powiedzieć, że to właśnie nasza polska stolica jest moi miastem, mimo, iż się w niej nie urodziłam. Mam nadzieję Petite Irio, że pewnego dnia pokochasz Warszawę bo naprawdę jest za co…

    Polubienie

  3. Myślę, że zawsze jest dobrze tam, gdzie nas nie ma… Sentyment do Polski, a w szczególności do Warszawy i mojego rodzinnego Białegostoku mam, a więc nie sposób zapomnieć ojczyzny. Wracać będę. Czy kiedyś na stałe? Dlaczego nie, ale to zależy od wielu, wielu czynników ode mnie absolutnie niezależnych… Pozdrawiam serdecznie Panią i Pani córkę w Berlinie :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s