Portugalskie wakacje

Obiecałam post o Portugalii już jakiś czas temu. Nie udało mi się niestety w ferworze przeprowadzki, ogarniania się w nowym mieszkaniu i mieście zamieścić wcześniej tego wpisu, w związku z tym, proszę o wybaczenie ;) O Belfort i okolicach na pewno napiszę niebawem, gdyż powolutku i małymi krokami zaprzyjaźniamy się z naszym nowym miejscem zamieszkania. Dziś jednak słów kilka o Portugalii, do której zawitaliśmy na początku kwietnia tego roku.

Sześć dni spędzonych w pięknym kraju, jakim jest właśnie Portugalia, to zdecydowanie za krótko. Udało nam się zwiedzić Lizbonę, Sintrę i jej okolice oraz Porto. Ogólne wrażenia? Super! No ale po kolei.

Portugalia jest krajem pełnym kontrastów. Widać ogromną biedę i kryzys, który bardzo mocno odcisnął swoje piętno na mieszkańcach, ich poziomie życia, jak i na architekturze. W sieci znalazłam artykuł, który mówi o tym, iż w Portugalii w roku 2014 było ponad milion pustostanów, czyli opuszczonych domów, kamienic, a nawet budynków należących do różnych firm czy banków. Dlaczego? Ludzi nie stać jest na spłaty kredytów, na wykańczanie swoich mieszkań czy domów, a więc nawet w centrum Lizbony możemy spotkać domy-widma. Zarówno na moim mężu, jak i na mnie, takie widoki wywarły dość smutne wrażenia. Nie chodzi nam o to, że bieda jest brzydka czy coś w tym stylu – to nie to. Po prostu serce pęka jak widzi się opuszczone domy z powybijanymi szybami, pomazane tandetnym grafitti, w których jeszcze niedawno ktoś mieszkał, a dziś hula tam tylko wiatr. Uwierzcie mi, że przykry to widok i żal tych ludzi naprawdę… Poza tym ustawowa płaca minimalna ustalona na ok .430 euro, to w porównaniu choćby do francuskich realiów, naprawdę głodowa pensja. Wiem, że w Polsce również nie jest za wesoło i ludzie po studiach pracują za 1200 zł, ale uwierzcie mi, iż nie miałam pojęcia, że w kraju Europy Zachodniej, w kraju, który od wielu lat należy do Unii Europejskiej, co czwarty mieszkaniec żyje na skraju ubóstwa. Naprawdę to przykre i smutne.

Mimo tak ciężkich warunków materialnych i bytowych, Portugalczycy to jedni z najsympatyczniejszych i najbardziej otwartych ludzi, jakich kiedykolwiek poznaliśmy. Szczególnie mieszkańcy Lizbony powalili nas na kolana swoim podejściem, uśmiechem i znajomością języków obcych (nie ma problemu, aby dogadać się po angielsku, francusku czy hiszpańsku). Ponadto jeżeli jesteście miłośnikami ryb i owoców morza, to Portugalia będzie Waszym rajem kulinarnym! Osobiście uwielbiam tego typu przysmaki i mogłabym je jeść codziennie, a więc czułam się tam naprawdę dopieszczona do granic możliwości :) Cenowo też nie ma dramatu i z całą pewnością jest taniej niż we Francji czy choćby w Londynie, gdzie jedzenie pozostawia wiele do życzenia, a portfele szybko odczuwają skutki stołowania się na mieście.

Zarówno Lizbona jak i Porto są miastami dość „górzystymi”, a więc wygodne buty i dobra kondycja są jak najbardziej w cenie. Jeżeli nastawiacie się na wielogodzinne chodzenie po którymś z tych miast, to zadbajcie najpierw o formę – naprawdę można dostać w kość ;) Mój mąż jest wielkim fanem dwóch kółek i na początku był zszokowany tak małą ilością rowerzystów w Lizbonie. Po jednym dniu w stolicy Portugalii zrozumieliśmy dlaczego tak właśnie jest: jazda na dwóch kółkach w tym mieście, to naprawdę sportowa zajawka i nie dziwię się, iż mieszkańcy wybierają tramwaj czy metro.

Jeżeli chodzi o wskazówki typowo praktyczne, to mogę Wam podsunąć kilka:

  • wybierając się do Portugalii warto prześledzić statystyki związane z pogodą i warunkami atmosferycznymi. My byliśmy na początku kwietnia i zdecydowanie nie był to najlepszy pomysł. Szanse na słońce oczywiście są, ale jest to miesiąc niestety deszczowy, wilgotny i bardzo wietrzny. Osobiście żałowałam, że nie zabrałam rękawiczek i czapki…
  • jeżeli chcecie wynająć samochód w Portugalii, to nie będziecie mieć z tym najmniejszego problemu. Drogi są zadbane, benzyna cenowo jak we Francji (niestety drożej niż w Polsce), autostrady też są ok. Niestety oznaczenia dróg czy np. jakichś miejsc turystycznych na trasach są jedną, wielką zagadką: nagle się pojawiają, by po chwili zniknąć. Bez GPS-u czy dobrej mapy nie jest więc łatwo. Poza tym „miły pan” w wypożyczalni namówił nas na droższy samochód, niż ten, który zarezerwowaliśmy uprzednio przez internet, a do tego „przekonał” nas, aby dopłacić do całkowitego ubezpieczenia samochodu. Wyszliśmy na tym jak Zabłocki na mydle, a więc asertywność Wam się przyda ;)
  • nasza koleżanka, rodowita Portugalka, z którą spotkaliśmy się jednego wieczoru w Lizbonie, podpowiedziała nam, że ryby i owoce morza najlepiej omijać w restauracjach czy na bazarach w poniedziałki. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: rybacy w niedzielę odpoczywają, a więc nie ma połowów, co wiąże się z tym, iż w poniedziałki dostaniemy rybę z knajpie, która była wyłowiona w sobotę. Nie widzę w tym aż tak wielkiego problemu, ale poszliśmy za jej radą :)
  • niby oczywiste, ale jednak: omijajcie miejsca typowo turystyczne jeżeli chodzi o dobór restauracji na obiad czy kolację. W takich knajpach jest ogromny przemiał, ceny wygórowane, a jakoś i ilość dania na talerzu często pozostawia wiele do życzenia.
  • w Portugalii w większości mieszkań nie ma ogrzewania. Tak, tak! Nie ma kaloryferów! Tak jak wspominałam wyżej, wyprawa do tego pięknego kraju na początku kwietnia nie była najlepszym pomysłem… Było nam po prostu zimno!
  • pierwszy raz skorzystaliśmy z opcji noclegów przez portal airbnb. Trafiliśmy na przesympatycznych ludzi, czyste i zadbane mieszkania i naprawdę dobrą lokalizację. Jeżeli ktoś z Was byłby zainteresowany konkretami w związku z lokum w Lizbonie czy Porto, to mogę śmiało polecić Wam te miejsca, gdzie nocowaliśmy. Piszcie w razie czego maila.

Zapraszam Was teraz na wirtualną wycieczkę po Portugalii i życzę Wam miłego wieczoru!

Na początek Porto:

DSCN5310DSCN5329DSCN5334DSCN5339DSCN5371DSCN5388DSCN5389DSCN5394DSCN5397DSCN5400DSCN5401DSCN5402DSCN5412

DSCN5504

Cabo da Roca, Lizbona i Sintra:

DSCN5112DSCN5115DSCN5149DSCN5150DSCN5151DSCN5153DSCN5156DSCN5157DSCN5172DSCN5166DSCN5215DSCN5220DSCN5229DSCN5233DSCN5239DSCN5255DSCN5262DSCN5264DSCN5290DSCN5289DSCN5288DSCN5287DSCN5283DSCN5276

Advertisements

3 myśli nt. „Portugalskie wakacje

    • Witaj! Głównie piszę o Francji, ale staram się poruszać od czasu do czasu różne inne tematy, aby zachęcić czytelników bloga do podróżowania i odkrywania ciekawych miejsc :) Pozdrawiam serdecznie i z przyjemnością zajrzę na Twojego bloga!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s